Niech państwa nie dziwią same złe oceny. Ta szkoła jest straszna nie tylko pod względem spełniania podstawowych potrzeb dziecka, jak i jego nauki (co jest absurdalne bo nazywa to się szkołą). Nauczyciele mają uczniów gdzieś z nielicznymi wyjątkami, traktują nas jak zwierzęta. Restrykcje są patologiczne i obsesyjnie przestrzegane, nauczyciele są jak ochroniarze, dają dzieciom uwagi na lewo i prawo, dodatkowo za kompletne bzdury, przykład uwagi, którą dostał mój brat: "Dziecko udaje odruchy wymiotne na lekcji i pomimo próśb nie przestaje" - pani nie chciała wypuścić go do toalety/na korytarz, chciał wyjść aby nie kasłać na lekcji, więc kasłał na lekcji i pani "myślała", że to odruchy wymiotne więc zamiast go zaprowadzić do pielęgniarki stwierdziła, że wstawi mu uwagę. To nie jeden taki przypadek, było ich co najmniej z 10>, a to tylko dlatego, że pani wychowawczyni powiedziała nauczycielom żeby za cokolwiek wstawiać mu uwagi. Pozdrawiam serdecznie i nie polecam.
skonczylam szkole 4 lata temu. niski poziom nauczania, nauczycielom brak ppdstawowego szacunku do uczniow oraz brak pomocy psychologicznej dla przesladowanych (zarowno przez innych uczniow jak nauczycieli) uczniow. jezeli chcesz pozniej wydawac mnostwo pieniedzy na leczenie psychiatryczne to jwst to szkola dla ciebie
Aktualnie jestem na etapie liceum, w 6 klasie odszedłem z tej szkoły, to była tragedia, nauczyciele nie szanowali mojej sfery prywatnej, wychowawczyni wymusiła na mnie wyżalenie się z problemów po czym kompletnie zmieniła to z czym się zmagałem i powiedziała głośno całej klasie jakieś bzdury na temat tego, że "brakuje mi znajomych" (nigdy mi ich nie brakowało) i zagrożono, że jak nie powiem rodzicom to nauczycielka to zrobi (nic nie zagrażało mojemu życiu ani zdrowi więc nie wolno było tego nikomu zrobić). Potem cały czas musiałem uważać by nauczycielka nie widziała, że się nie uśmiecham, jeśli nie miałem wesołego wyrazu twarzy to od razu zaczynała ze mną rozmawiać i starała się "poprawić mi nastrój" kiedy nawet nie byłem smutny. Nie umiała przyjąć do wiadomości, że to, że się nie uśmiecham nie jest równoznaczne ze smutkiem, to spowodowało, że cały czas czułem się obserwowany i bałem się tam chodzić, bo nie chciałem znowu musieć gadać z rodzicami pod naciskiem nauczycielki.
Raz zostałem też wyrzucony ze stołówki bez powodu, stałem przy okienku do odbioru i kucharka wydarła się na mnie słowami "Ty! Won mi stąd! Wyjdź!"
Część klasy traktowała mnie okropnie przy nauczycielach, a ci tylko obserwowali z zainteresowaniem, Jedynie Pani Marlena od wychowania fizycznego reagowała i upominała dzieciaki i będę jej za to wiecznie wdzięczny.